
Czytelnia Opoki: wg autorów| wg dziedzin| wg tematów
Dziecko trzeba traktować jako człowieka pełnego. Trzeba widzieć w nim partnera rozmowy.
Posłuchaj abp. Józefa Michalika:
Od dziecka nie spodziewamy się niczego, ta miłość nie jest obliczona na nic, dajemy dlatego, że ono potrzebuje, robimy coś dla niego samego.
Dzisiaj jest bardzo wiele dzieci pozbawionych miłości, nawet w rodzinach. One nie dojrzewają w cieple, które jest konieczne do wzrostu uczuciowego.
Dziecko się nie skarży, zwłaszcza to poranione, najbiedniejsze, pozbawione rodziców czy atmosfery ciepła domowego. Dzieci cierpią w ciszy, wewnętrznie.
Dziecko nawet nie wie, że mogłoby zagrać na współczuciu dorosłego człowieka, mówiąc o swojej wewnętrznej potrzebie miłości, życzliwości. Ono nie potrzebuje wielkich gestów, ale autentycznego, szczerego zainteresowania, życzliwości.
[Na drogach posługiwania: Jedynie dzieci wiedzą, czego szukają, Niedziela, nr 8/2010]
Każdy człowiek ma prawo do rodziny dobrej, zdrowej, gdzie czuje się bezpiecznie i dokąd chętnie wraca, aby regenerować siły do realizowania swych zadań.
[List pasterski Metropolity Przemyskiego na Tydzień Miłosierdzia z 2 października 1994 r. ]
Abp Michalik o swoim dzieciństwie:
„Moje dzieciństwo miało pewne okresy, które bardzo mnie ubogacały, ale były też wydarzenia bolesne i to one okazały się przygotowaniem do tych zadań, jakie stały przede mną. Moja matka wyszła z okresu wojennego z bardzo poranionym zdrowiem, co było później przyczyną jej długiej nieobecności w domu spowodowanej pobytem w szpitalu i sanatorium. Pamiętam te powroty, to oczekiwanie dziecka na matkę, bolesną pustkę zimnego domu i upokorzenia (bardzo bolesne) nieprzypilnowanego dziecka. Ale wspominam też momenty miłe, kiedy mama przysyłała mi z sanatorium z Otwocka książki, baśnie Andersena, niektóre z dedykacjami - byłem z tego bardzo dumny i pamiętam to do dziś".
„Pusty dom, dziecko z kluczem na szyi - wiem, co to znaczy, to we mnie tkwi. Sam doświadczyłem, co to znaczy przyjść do pustego, zimnego domu, gdzie nie ma nikogo, a jedzenie trzeba sobie dopiero przygotować - to jest dramat wielu dzisiejszych dzieci, kiedy rodzice są w pracy, poza domem, a dziecko samo musi sobie wypełnić czas i nie zawsze robi to we właściwy sposób. Ból tych dzieci budzi się we mnie, ilekroć widzę smutek w oczach dziecka. W swoich przemówieniach nie odwołuję się do tych wspomnień, bo nie są to rzeczy do poruszania na co dzień, uważam je za moją własność".
[Kochać Boga, rozumieć człowieka, Warszawa 2006]
Na drogach posługiwania: Przesłanie z Madrytu
Na drogach posługiwania: Szanujmy matki, które pochylają się nad kołyską
Na drogach posługiwania: Jedynie dzieci wiedzą, czego szukają*
Budować, a nie burzyć
Na drogach posługiwania: Miłość zrodzona ze Słowa
29 kwietnia - Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego
Pielgrzymka duchowieństwa na Jasną Górę. 29.04-1.05.2010 r.
Chrześcijanie Europy bronią rodziny