Poradnik duchowy abp. Józefa Michalika

2010-08-07


Wiara. Jak ją obudzić, a potem wzmacniać? Co robić, aby nie gasła na życiowych zakrętach? Odpowiedzi na te pytania stały się osnową książki abp. Józefa Michalika „Przypatrujcie się bracia, wierze Waszej", wydanej przeszło 10 lat temu i skierowanej w pierwszym rzędzie do kapłanów. Jej przesłanie jest jednak ponadczasowe i z pewnością przyniesie wiele duchowego pożytku dla każdego. Dlatego wybór fragmentów nazwaliśmy „Poradnikiem duchowym"...


 

Wiara

Praca nad sobą

   - kultura bycia

   - pokora

   - prawdomówność

   - pracowitość

Walka duchowa

Świadectwo

Wspólnota

Rola kapłana

Jedność

 


WIARA


Wiara jest tajemnicą kontaktu człowieka z Bogiem, ale i darem światła dla nowego poznania Boga i nowego spojrzenia na ludzi, na świat i na każdy moment naszego osobistego życia. Ona spełnia szczególną rolę w tworzeniu naszego „wewnętrznego fundamentu", decyduje o osobowości człowieka.

 

Wiara ukazuje cel życia, obowiązujący we wszystkich  okolicznościach. Jest nim Bóg - albo Go przyjmiesz całym sobą i na zawsze, albo Go na zawsze stracisz.


Obecność Jezusa Chrystusa w sakramentach Kościoła, a szczególnie Eucharystii, to nowy egzamin z mojej wiary, z codziennego odniesienia osobowego do Boga-Człowieka, który dla mnie stał się pokarmem duchowym, mimo materialnego wymiaru postaci sakramentalnych: Bóstwo  swe na krzyżu skryłeś wobec nas, tu ukryte z Bóstwem Człowieczeństwo wraz - tłumaczył św. Tomasz, ale jego modlitwa staje się lekcją wiary, że w Hostii żyje nasz i mój Zbawiciel.

 

Najdoskonalszą świątynią Bożej obecności jest serce człowieka, a właściwie on cały, jego umysł, uczucia, ciało człowieka. Tajemnica człowieka jest odbiciem tajemnicy Pana Boga.


Chrystocentryzm intensywnej wiary staje się siłą napędową naszego wnętrza, źródłem radosnej świeżości, bez której smutek i ciemność, brak perspektyw i gnuśność, dokonują demontażu naszego chrześcijaństwa.

 

Wiara wiąże się bezpośrednio z człowiekiem, obejmuje lub ujawnia sposób jego myślenia i zachowania, ma wpływ na jego wybory. Z kolei czyny dokonane przez człowieka w jakiś sposób go określają, „pozostają" w nim i będą miały wpływ na nowe decyzje. Tak oto dokonane dobro lub wybrane zło wpływać będzie na mój sposób myślenia i na moją wewnętrzną strukturę wiary. Trzeba nieustannie czuwać,  wybiegać naprzód w rozeznawaniu życia i dokonywaniu wyborów, które pomagają ciągle dojrzewać w wierze.


Wiara nie usuwa trudności, a niekiedy nawet może się wydawać, że je potęguje, ale perspektywa  ich przeżywania jest odtąd inna: wierzyć, to wytrzymać przez całe życie niepojętość Boga (Rodolf Otto Wiemer).

 

Nowa ewangelizacja, o której się dzisiaj tyle mówi, to nie kolejna akcja, ale wysiłek długofalowy, ku wzmocnieniu wiary, odkryciu Ewangelii, przyjęcia jej na serio w moim i naszym życiu.  


Wszyscy dochodzimy powoli do przekonania, ze nie wystarcza już katolicyzm z metryki chrztu, nawet ten z wigilii i pasterki, kiedy wszyscy przystępują do Komunii Św. Martwy będzie i niepełny bez uruchomienia czegoś, co porusza na co dzień, wewnętrznie pozwala przeżywać ból, wątpliwości czy wyzwolenie z ciężaru duchowego.

 

Kościół potrzebuje nie tylko teologów, ale świętych! Nie jest ważną rzeczą, czy katolicy zostaną tradycyjni czy postępowi, ale czy zdobędą się na to, aby zachować wierność krzyżowi aż do męczeństwa włącznie, czy w centrum myślenia i działania postawią krzyż z wszelkimi jego konsekwencjami. Kościół nigdy nie będzie miał spokoju od świata, jego pokusy będą tylko się zmieniać. Ważne pozostanie, czy katolicy są gotowi w nowych sytuacjach być wierni krzyżowi.


Czy są jakieś rady, aby ludzie nie tracili wiary i zbawienia, nie odeszli od Chrystusa i Kościoła? Trzeba ich szukać wspólnie, trzeba się razem do niektórych z nich przekonać. Najpierw trzeba pamiętać, że Bóg jest na pierwszym miejscu naszych trosk i metod. On celem naszego życia (...) Chrystus jest Zbawicielem, On stoi w centrum naszej myśli i ewangelizacji. Wszystko inne potem.


[powrót do spisu]

 


PRACA NAD SOBĄ

Rozwój (...) naszego człowieczeństwa, staje się przygotowaniem do wzrostu wiary i to nie tylko w sensie budowania fundamentów, ale także przenikania wzajemnego na obraz osmozy, gdzie niemożliwą staje się rzeczą oddzielić to co ludzkie, lecz przeniknięte łaską i dlatego tak mocne i piękne - od tego co nadprzyrodzone, mimo że ujawnione przez cielesnego człowieka. Wtedy i to, co ludzkie będzie w nas promieniować, prowadzić do nadprzyrodzoności, ukazywać Tego, którego nosimy w sercu.

 

Etyka chrześcijańska nie jest nabywaniem cnót jednej po drugiej, aż zdobędziemy je wszystkie, co jest zresztą niemożliwe, ale przyjęciem daru Chrystusa, który całość mojej osobowości chce przemienić w Siebie, przeniknąć Bogiem, nadprzyrodzonością, łaską. Ma nastąpić śmierć własnego „ja" nie po to, aby nabyć jakąś doskonałość, chociażby to był altruizm, a nawet pokora, ale aby przyjąć Chrystusa i pełnić Jego wolę, wolę Bożą. Stąd już tylko krok do zjednoczenia miłością z drugim człowiekiem, przyjacielem lub wrogiem, z każdym, bo każdy prowadzi nas do Boga. A to jest sfera nadprzyrodzoności.


W pracy nad sobą wielką rolę odgrywa konfesjonał, ale spowiednik zazwyczaj sprawy nie zna dogłębnie i łatwo lituje się nad penitentem. Także konsultacja z innymi ludźmi czy narada, nie zawsze prowadzi do rozpoznania prawdy o sobie, bo raczej zmierza do rozwiązania problemu niż korekty osobowości czy naprostowania fałszywych przyzwyczajeń myślowych. Pozostaje modlitwa o dar Ducha Świętego. Musi to być dar specjalny, modlitwa szczególna, bo wśród siedmiu katechizmowych darów, darmo szukać pokory.

 

Chrześcijaństwo ma do dyspozycji nadzwyczajne środki, które są w stanie zaradzić wszelkim chorobom człowieka. Jak to się dzieje, że tak nieliczni z nich korzystają? Trochę tłumaczy nas brak zrozumienia, słaba wiara i pycha, zarozumiałość, koncentrująca nas na sobie, nie otwierająca nas na innych.


(...) dojrzewanie w wierze to proces stały, realizowany przez nieustanne zaangażowanie całego człowieka i spotkanego przez wiarę, żywego Boga. Nie dokonujemy już tak codziennych, spontanicznych wyborów w powiązaniu z nadzieją życia nadprzyrodzonego, czego dowodem jest powszechne zaniechanie ascezy, a co za tym idzie - pracy nad sobą. Zastój obserwujemy w stawianiu sobie świadomych celów i wymagań ze względu na życie przyszłe. Pilną sprawą jest wyszukanie sposobu na ukazanie fascynujących, nowych, wszechstronnych i współczesnych wartości chrześcijańskiej ascezy. Prowadzi ona nie tylko do pięknej sylwetki zewnętrznej, ale formuje o wiele piękniejszą osobowość duchową, wewnętrznego człowieka. Zbyt słabe i małe zaangażowanie w modlitwę prowadzi do szybkiego wypalenia się motywacji nadprzyrodzonych.

 

(...) zdrowa akceptacja siebie jest koniecznym warunkiem wewnętrznego pokoju, radości oraz odwagi w podejmowaniu pracy nad sobą i nawiązywaniu kontaktów z drugą osobą. Lęk czy zwątpienie w siebie, prowadzi do ucieczki przed trudnymi problemami i nieustannie pogłębia wyobcowanie ze środowiska.


[powrót do spisu ]

 

- KULTURA BYCIA

Najtrudniej przychodzi udawanie rzeczy najbardziej naturalnych, codziennych, szarych. I to na tym najprostszym poziomie najlepiej widać nasze życiowe credo. Dobroci, prawości nie można na dłuższą metę udawać, tak jak udawanie dobrego wychowania bezbłędnie jest demaskowane jako „poza".


Pogodny optymizm (...), to spojrzenie na świat przez pryzmat możliwości poprawienia wielu niedociągnięć, zachęcania do modlitwy i próba reformy mikroświata, a jeśli nadarzy się okazja, to i odwaga w podjęciu szerszego programu pracy. Pesymista nic nie robi, boi się niepowodzeń i kompromitacji własnymi niepowodzeniami, blokuje go egoizm. Optymista wie, że samo podjęcie próby rozwiązania jest nabieraniem doświadczenia i jeśli nawet będzie musiał zawrócić z obranej drogi, żyje nadzieją, że uzyska powodzenie na kolejnym szlaku. Umiejętność wbudowania niepowodzeń w swoją życiową drogę, to znak dojrzałej osobowości.


Kultura słowa jest ściśle związana z kulturą serca, które rodzi słowo dobre i piękne.


[powrót do spisu ]

 

- POKORA

Egoizm i skoncentrowanie na sobie zasłania prawdę o rzeczywistości drugiego człowieka, a także uniemożliwia poznawcze przeżycie wielkości Boga.

 

Pokory nie nabędzie się przez zarządzenie, ani przez akt woli. Nie zaradzą mądre referaty, przywróci ją łaska. Trzeba o nią prosić i przyjąć, a potem nie przegapić jej obecności i współpracować z nią.


Pewnie i w naszym życiu nieustanny wysiłek naśladowania Jezusa jest ważny. Warto przetrwać trudności. Wreszcie może uwierzymy Mu bezwarunkowo i przestaniemy drżeć o siebie, o nasze posiadanie lub upragnione dobra, o sukcesy i pomyślność w różnych dziedzinach życia.

 

Są ludzie, z których przebija rzecz niezwykle piękna: mają w sobie inne „ja" niż własne, posiedli „ja" Chrystusowe, którym dzielą się z innymi. Zazdrościłem zawsze Ojcu Świętemu [Janowi Pawłowi II - red.], że tak spokojnie potrafi wysłuchiwać, niekiedy bardzo krytycznych i wprost niesprawiedliwych opinii czy ocen jego działalności. Jest wtedy prawdziwie wielki przez swą nadzwyczajną pokorę. Jakimś przymrużeniem oka czy uśmiechem, dawał znać, że problem czyta w myślach, chwyta w lot, ma serię argumentów, widzi o wiele dalej, ale nie chce narzucać niczego, bo racje muszą przemówić same, a czasami zacietrzewiona nawet krytyka może pochodzić z kochającego serca.


Wielkość polega na tym, żeby nie tyle wybijać się na tle innych, aby się od nich odróżnić i odciąć, ale raczej na tym, aby wyszukać cechy wspólne. Wielką osobowością nie jest ten człowiek, wobec którego inni czują się mali, lecz raczej ten, który sprawia, że inni przy nim również czują się wielcy. Pozwolić obok nas zaistnieć innym ludziom, ujawnić ich i uruchomić, odkryć dla świata i nieba, oto cecha zdrowej, mocnej osobowości.

    W czasie ostatniej Wieczerzy Pan Jezus umył apostołom nogi, dał nam przykład pokory. I wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi (J 13,14) Uniżenie Jezusa, aż do niskości nóg apostołów, staje się warunkiem zrozumienia Jego Ewangelii.

    (...) Tak. Pokora ma wszelkie dane, aby stać się cnotą przyszłości Kościoła, wyrazem jego oryginalności i dynamizmu apostolskiego. Ona jest w stanie pod wpływem Ducha Świętego rozwinąć w człowieku to, co najbardziej ludzkie i to, co od Niego pochodzi, czyli pełnię całości, bo przecież Bóg sprawia, że żyjemy, poruszamy się i jesteśmy (por. Dz 17,28).


[powrót do spisu ]

 


- PRAWDOMÓWNOŚĆ

Szacunek do słowa jest miarą szacunku do siebie samego, bo wydobywamy przecież na światło dzienne coś, co jest jakąś cząstką naszej tajemnicy, wewnętrznych przeżyć czy przemyśleń.

(...) Prawdomówność to zarówno cnota moralna, jak i cecha formacji ludzkiej. Umiejętności przyznania się do błędu bez ucieczki w kłamstwa czy kłamstewka, świadczy o dojrzałości i odważnej osobowości.

(...) Kłamstwo jest antypedagogiczne już w najmłodszym wieku i nigdy nie powinniśmy się nim posługiwać. Także małe dziecko ma prawo do prawdy i nawet bez rozwlekłych wyjaśnień lepiej mu odmówić spełnienia prośby, niż „dla spokoju" czynić obietnice, których się nie zamierza spełnić, albo podawać uzasadnienia niezgodne z prawdą.

    Także alkoholikowi proszącemu o ofiarę „na bilet" nie mówić, że „nie mam" (bo to nie jest przeważnie prawdą, o czym obydwaj wiemy), ale nie mogę dać, bo nie mam gwarancji czy nie będę uczestniczył w grzechu nadużycia alkoholu. Jeżeli taką spokojną odpowiedź otrzyma, z zasady ją przyjmie spokojnie, bo widzi, że go szanujemy, ale szanujemy też i siebie.

    Powinniśmy być ludźmi prawdy, wierni jej w małych i wielkich sprawach. (...) Prawda to Jezus. Spotkanie z Nim uświęca tego, kto chce pokonać szatana, kłamcę i ojca kłamstwa (J 8,44).


[powrót do spisu ]

 


- PRACOWITOŚĆ

Umiłowanie solidności w pracy, takie głębsze wyczucie na potrzebę „monumentalności" działania obliczonego na efekt w „innym" czasie, w dalekiej przyszłości, jest wyrazem mądrości duszpasterskiej. Wszelkie działanie nasze, także to najskromniejsze, powinno być wyrazem wiary w życie wieczne, w powiązanie z oddaniem chwały Temu, dla którego żyjemy i cokolwiek czynimy, na Jego cześć czynimy (1 Kor 10,31).


Otrzymaliśmy od Pana Boga dar czasu. Dobre jego wykorzystanie przygotuje sukces i obdarzy wewnętrzną satysfakcją z wypełnionych zadań. (...) Człowiek musi czymś wypełnić swe życie, jeśli zabraknie dobra, jego miejsce zajmie zło. Wiedzą o tym zakonodawcy i wszystkie zakony domagające się życia według ustalonego porządku dnia, gdzie jest czas na pracę i modlitwę, na odpoczynek i inne wolne zajęcia. Dobre wykorzystanie czasu wchodzi też w zakres rachunku sumienia.

    „Praca nad sobą" to szczególny wyraz cnoty pracowitości. Krycytyzm wobec siebie jest miarą wrażliwości sumienia, ale i obiektywizmu, który warunkuje inteligencję. Od pracy nad sobą nie powinniśmy nigdy odejść, bez niej skarłowacieje w nas człowiek i chrześcijanin, zasłabnie wiara. Droga do „stwardnienia" sumienia jest prosta.

 

Niedowartościowanie w społecznym odczuciu cnót naturalnych takich jak: prawdomówność, punktualność, słowność, pracowitość, uczciwość, itp. w konsekwencji prowadzi do zaniku podstawowych zasad kultury międzyludzkiej. Zaniedbania w tej dziedzinie często będą widoczne przez całe życie, stanowiąc podstawową przeszkodę w nawiązywaniu kontaktów z ludźmi. Nie pozwolą otworzyć się na wyższe wartości, a niekiedy nawet mogą stworzyć blokadę w rozwoju wiary i życia nadprzyrodzonego.


[powrót do spisu ]

 


WALKA DUCHOWA

Ciekawe, że w ludziach zmienia się reakcja na słabość. Dawniej przezwyciężało się słabości i całym sercem nie poddawało się im, a dziś zbyt często widać w nas samych samorozgrzeszenie jeszcze przed podjęciem próby walki.

    Jeszcze większym niepokojem napełnia okoliczność, której jesteśmy świadkami, że trwa wielka walk, wprost realizowana jest strategia światowa, aby zatrzeć granice między dobrem a złem, aby zamazać różnicę, linię, która stanowi o zdrowiu lub chorobie sumienia. Jeśli większość ludzi zatraci sumienie, dokona samooślepienia, ludzkość wejdzie na drogę samozniszczenia. Jesteśmy świadkami strasznych znaków, które powinny niepokoić i mobilizować do wysiłków, aby nie pozwolić na zacieranie granicy dobra i zła.

 

Grzech to nie tylko zło potępienia, ale jeszcze bardziej dramatyczna chęć zdeptania Boga w samym sobie, pogarda Bożym prawem, to pogarda sobą samym, to odrażające wymądrzanie się człowieka przed Bogiem i dowód kolejny naszej ludzkiej pychy (jakże śmieszny!).


Samo analizowanie rzeczywistości, najczęściej uważanej za negatywną, nie doprowadzi do niczego. Wprost przeciwnie,  trzeba dyskretnie przyjmować wszystkie wiadomości „grzebiąc" wiele z nich w modlitwie, odwołując się nieustannie do przykładów pozytywnych, do możliwości tkwiących w człowieku.

 

Wydaje mi się, że nie można odłączać formacji intelektualnej od duchowej, ale trzeba ukazywać, że wiara ma wpływ na rzeczywistość ziemską, na umysł i wolę, na ducha i całego człowieka otwartego na nadprzyrodzoność. Chodzi tu przecież o uniwersalizm zbawienia i formację integralną człowieka.

(...) Obserwatorzy życia i naukowcy przestrzegają przed niewrażliwością na rytm przemian naszego myślenia i zachowań. Relatywizacja moralności jest sprawa poważną, ponieważ podważa ona fundamenty, na których musi się opierać każde społeczeństwo. Idzie tu nie tylko o upowszechniające się zachowania będące odstępstwem od norm etycznych, przez co działanie ich jest jakby „zawieszone" lub „unieważnione", lecz także o załamanie się uznania dla samych norm etycznych, regulujących życie społeczne lub nawet ich zanik w społeczeństwie.

    Zakwestionowanie norm etycznych pociąga za sobą rozpad więzi społecznych. Swoisty podział jednostki ludzkiej na „ja" oficjalne i „ja" prywatne, ma brzemienne skutki dla całości życia społecznego. Pociąga on za sobą m.in. kryzys autorytetu, konflikt ról społecznych w różnych dziedzinach życia, rozpad tradycyjnych więzi. (...) Ta sytuacja prowadzi także do braku niezachwianych wzorców wychowawczych i może z czasem pozbawić człowieka poczucia wewnętrznej stabilności, pewności siebie, siły decyzji i wytrwania.

[powrót do spisu]

 

 

ŚWIADECTWO

Dawanie świadectwa wierze dokonuje się nie tylko przez cytowanie Ewangelii czy powoływanie się na Pana Boga przy każdej okazji, czy w każdej rozmowie. Napromieniowany Bogiem człowiek, przeżywający nadprzyrodzoność, na co dzień kontaktujący się z tym, co się nazwie dzisiaj wymiarem sacrum, rozsiewa wokół siebie wymiar „inności" głębszej, a świadectwo jego słów i czynów staje się bardziej naturalne, zharmonizowane z Kimś, Kogo najmniejszy przejaw nie-pokory i nie-łaski „odstrasza" i usuwa w cień naszego „ja".

 

Tylko człowiek żywej wiary, zjednoczony z Bogiem przez łaskę wiary, trwający w niej przez modlitwę, będzie w stanie świadczyć wiarygodnie, że Ten, którego spotkał w Słowie, w Sakramencie, w drugim człowieku, żyje i że ma wpływ na życie.


Niezwykłą siłę „informowania" o nas ma świadectwo ukryte, niedostrzegalnej przez ludzi modlitwy, nie zarejestrowanej ofiarności, nie rozgłaszanego upokorzenia, anonimowego miłosierdzia, bo właśnie to wszystko czynione dla niewidzialnego Boga, staje się głębszym świadectwem wiary i nie podlega ludzkim osądom.

 

Do heroizmu dojrzewa się codziennie, wypowiadając z coraz pełniejszym zrozumieniem słowa zrodzone w sercu, w kontakcie z żywym Słowem Bożym, przekraczając barierę spojrzenia wiarą na każde z szarych wydarzeń. Bez szczególnej łaski Ducha Świętego heroizm wiary i miłości jest jednakże niemożliwy.


[powrót do spisu ]

 

 

WSPÓLNOTA

Doświadczenie wiary każdego z nas jest w jakimś stopniu owocem wewnętrznego związku, który można określić: „ja i prawda Boża", dana nam w Kościele i przez to zobiektywizowana. Akt wiary staje się wewnętrznym, „subiektywnym" przeżyciem (przyjęciem) tej prawdy. Kontakt z Kościołem nieustannie nas ubogaca. Wspólnota żywi naszą wiarę na różny sposób, jednocześnie dokonuje się także proces zwrotny: my również, każdy z nas, „ubogacamy" Kościół swoim przeżyciem wiary, dając niekiedy świadectwo, stajemy się drogą Kościoła dla innych.

 

Rozwój wiary charakteryzuje się również tym, że w pewnym momencie Pan Bóg staje się wewnętrznym nauczycielem człowieka. On sam zaczyna prowadzić go jako Mistrz wymagający, po trudnościach wewnętrznego poznania. Rozpoczynają się „noce ciemne" i okresy opuszczenia, samotności i ciszy. Uwolnienie od pociech duchowych jest zawsze bolesne. Trzeba ten czas próby przetrwać.


Eklezjalność to czynna miłość do Kościoła, do jego Tradycji, nauki i zadań, do zwyczajów i praktyk, a nawet do symboli i znaków, które utożsamiane są z Kościołem. Poznać czym żyje dzisiaj Kościół i tym żyć na co dzień, wiedzieć, gdzie lokuje swoje nadzieje i ufać tym wskazaniom, cierpieć z prześladowanymi za wiarę i pozyskiwać przez modlitwę i miłość także niewierzących. Znać troski, radości i metody pracy Ojca Świętego, biskupa, współbraci i przychodzić im z pomocą, ba, nawet utożsamiać się z nimi. Będzie to może drogą do odkrycia, że Autorem metod Kościoła nie są ludzie, ale ktoś, kto za ten Kościół oddał swe życie.


[powrót do spisu ]

 

 

ROLA KAPŁANA

Im częściej mówimy dziś o roli świeckich w Kościele, o potrzebie ich apostolskiego zdynamizowania, o nowej ewangelizacji i o powszechnym kapłaństwie, tym goręcej powinniśmy kochać kapłaństwo służebne, hierarchiczne, dane przez Pana Jezusa w Wieczerniku.

(...) Kapłani powinni nieustannie brać zimny prysznic teologii i przeżywać realizm antyrytualizmu, aby należycie wykonać wymogi liturgii, pokochać każdy gest i ryt, ale też i napełniać go treścią życia z wiary.

 

Kapłan jest człowiekiem, który ludziom mówi o Panu Bogu, a Panu Bogu o ludziach. To jest miejsce właściwe księdza: zatroskany o zbawienie człowieka, głoszący prawdę o Bogu, bolejący wewnętrznie nad tym, że On nie jest należycie znany.


Ubranie w komżę i wręczenie lekcjonarza najlepszym parafianom, nie będzie jeszcze ideałem ich zaangażowania w życie Kościoła, chociaż może być pomocne  i potrzebne w zbliżeniu ich do tej komunii wiary.

    Penetrować życie świeckich, wiarą wprowadzać znajomość Boga i Jego praw, Jezusa i Jego ewangelicznej nauki i prawdy o tym, że żyje w Kościele. Jest to o wiele trudniejsze. Tu jednakże jawi się zasadnicza „odpowiedzialność" świeckich za rozwój wiary i żywotność apostolską Kościoła. To jest zasadniczy punkt docelowy, jaki powinniśmy wyznaczyć sobie, naszym stowarzyszeniom i parafiom.

 

Wielka, mocna wiara kapłanów staje się zawsze fundamentem wiary chrześcijan. Budowniczymi są ludzie, ale jej dawcą jest Bóg.


[powrót do spisu ]

 

 

JEDNOŚĆ

Łaska Boża wprowadzająca nas w nadprzyrodzoność, to nie jakieś „dopełnienie" zewnętrzne, obce naturze, ale tajemnica, którą trzeba przyjąć w konkretnej dynamice życia ukierunkowanego na zbawienie poszczególnych osób, czy też nas wszystkich, zjednoczonych w jednym Kościele.

 

Nowa ewangelizacja domaga się dziś szczególnej jedności z Papieżem, biskupami i całym Kościołem, aby gorliwość wzrastać mogła w jedności, a jednocześnie w wyborze metod najskuteczniejszych. Ta identyfikacja z Kościołem obejmuje nauczanie Kościoła (kto z nas je dobrze zna?) i domaga się posłuszeństwa wiary, ale też i pogłębionej wrażliwości na problematykę, zaledwie zarysowującą się na horyzontach duszpasterstwa i ewangelizacji. (...)

    Do obrazu „jedności" kościelnej nie pasują deklaracje i akcje teologów, rzekomych obrońców wolności w wierze i moralności katolickiej, nie pasują deklaracje naszych tzw. otwartych katolików świeckich, którzy krytykują Kościół z jego wymaganiami, bo niby za trudne (np. w dziedzinie obrony życia poczętego, posłuszeństwa w wierze itd.), nie pasują finansowe związki przyjmowania pieniędzy nawet na dobre cele od wrogich Kościołowi instytucji czy fundacji. Kolaboracja w złem ma jednoznaczną ocenę moralną.

 

Jesteśmy świadkami różnych „folklorów" chrześcijańskich w świecie; one to niestety, przekraczają granice groteski i stają się dramatem zaciemnienia sumień i oddalania od Chrystusa i Kościoła. Przez prawdę nie da się prześlizgnąć. Trzeba ją przyjąć i wyciągnąć wnioski.


[powrót do spisu ]

 


Wiara jest wiedzą i przeżyciem, perspektywą i spotkaniem, jest uczestnictwem w dobrach przyszłych, jest tajemnicą, ale taką, w której już coś wiemy, chociaż wszystko poddajemy pod działanie światła Ducha Świętego, dajemy się Mu prowadzić.


Opracowanie: Marta Dalgiewicz BP KEP

Copyright © by Przypatrzcie się bracia wierze waszej / Marta Dalgiewicz

 

Podziel się:

 

KANAŁ ABP. J.MICHALIKA

 
 

PLIKI COOKIES

Dowiedz się, czym są

>>

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

OK